środa, 18 września 2013

Dzień 4

Boże, czuje sie taaaka grubaa ;CC Nogi jak u słonia, tłuszcz na brzuchu... widze siebie jak jakiegoś spaślaka. Byłam dzisiaj w sklepie w poszukiwaniu jeans'ów i załamałam się zupełnie. Spodobały mi się dwie pary i standardowa wzięłam do przymierzenia rozmiar 32.  Zakładam pierwsze, wchodzą bez jakiegoś problemu, troche obcisłe, ale to w końcu rurki a ja planuje schudnąć, mogę sie w nich swobodnie ruszać itd. No ale patrze w lustro - a tam mega spasiony potwór. Koszmar. Nie kupie spodni w których tak źle wyglądam. Chce założyć drugie, te były ciaśniejsze w pasie, dopiero potem zobaczyłam ze mają tak dziwnie spięty, zawinięty materiał w pasie przez co nie da siego poszerzyć. no ale ok. ledwo je założyłam i co z tego skoro w nich tez wyglądam jak słoń. To ostatecznie potwierdziło moje przypuszczenia, że to nie tamte spodnie tak na mnie wyglądały tylko ja naprawdę mam takie koszmarnie grube nogi -,- no a w szkole codziennie patrze na kilka idealnych dziewczyn, masakra ;c.  Będę o to walczyć, choćbym miała nie zjeść nic słodkiego przez rok!

Bilans:
-mały jogurt z 2,5 łyżeczki płatków żytnich
-duże jabłko
-kanapka
-krupnik
-3 średnie marchewki
-zielona herbata

Ćwiczenia:
-W-F
- boczki z Tiffany
- 5 min. szok trening z Chodakowską
- Miley Cyrus Sexy Leg Workout
-rozciąganie

Mam nadzieje, że wy czujecie się lepiej, buziaki ;**

wtorek, 17 września 2013

Dzień 3.

Wszystko okej, jakiś taki nijaki dzień, nie dzieje się nic specjalnego.
Chyba mam obsesję na punkcie oceniania sylwetek innych dziewczyn i porównywania ze sobą. Głównie nóg. I niestety przeważnie wypadam gorzej -,-. To mi uświadamia, że jeszcze dłuuuuga droga przede mną. I nachodzi mnie myśl: czy warto? i tak będzie długo czekać i męczyć się, w chwilach smutku jedząc jakąś sałatkę, zamiast ukochanej czekolady. Po co? A potem znowu widzę jakąś śliczną chudą dziewczyne i od razu mi przechodzi. O nie, nie będę gorsza od niej. Ba, ja będę wyglądać lepiej! I zadowalam się gumą. Nie chce stracić silnej woli ani na moment. Już tak było, że jadła, zdrowo ale po prostu za dużo, albo wręcz obżerałam się, ale np. jogurtem z muesli. Niby zdrowe, ale nie 3,4 porcje pod rząd... Teraz czuje, że jestem silna. Damy radę :D

Bilans:
-owsianaka activia
-duże jabłko
-krupnik
-kanapka

Ćwiczenia:
- W-F
-prawie 2h sks z siatkówki

Chudnijmy ;**

poniedziałek, 16 września 2013

Dzień 2.

Matko jak ja nie cierpie rano wstawać -,-. Ale jest jeden pozytyw. Mniej czasu na jedzenie i ogólnie jakoś tak lepiej to wszystko idzie ;). Ogólnie, to nie jest moja pierwsza taka próba. Jedna nawet zakończyła się sukcesem i wyglądałam tak jak zawsze chciałam, ale przez wakacje znów wszystko sie posypało. Trudno. Nie poddam sie. Zawsze jak się, zdrowo odżywiam i ćwicze regularnie mam o wiele lepszy humor niż jak jem te wszystkie tuczące świństwa. No i poczucie tego, że jesteś lepsza niż inni jest cudowne. Masz super kondycje i wyglądasz bosko, dla tego uczucia warto się męczyć :)).
Miałam dzisiaj taki średni humor, ale po szkole to już mnie mama dobiła... Spytałą czy nie chce jakichś nowych spodni bo by się chętnie wybrała na zakupy. Ja jeszcze nie chciałam, bo nie kupie sobie teraz super spodni, które za miesiąc dwa będą na mnie wisieć i jakoś sie wykręciłam. Ona mi odpowiedziała, że teraz to mozę by nam się udało znaleźć jakieś pasujące na mnie spodnie, bo 32 chyba na mnie już niedługo będzie za ciasne... NIE MAMO, NIE BĘDZIE. Przynajmniej ja do tego nie dopuszczę.
A ogólnie powodem mojej załamki jest odwieczny brak kolegów o chłopaku nie wspominając. Taka tam typowa rozkima, przejdzie mi, już się przyzwyczaiłam ;p

Bilans:
-mały jogurt z 2,5 łyżeczki płatków żytnich
- 2 małe jabłka
-trochę bigosu
-gotowany kalafior
-zielona herbata

Ćwiczenia:
-W-F
-7 km biegu
-mój zestaw ćwiczeń

Oby postępy przyszły jak najszybciej, wiem z doświadczenia, że nic nie motywuje bardziej !! :D Wam też
tego życzę ;**

niedziela, 15 września 2013

Dzień 1.

No i zaczęłam :D Jestem śpiochem więc wstałam bardzo późno dzięki czemu ominęły mnie 2 posiłki, a wszystko przesunęło się w czasie. Tuż przed śniadaniem pomyślałam sobie: "a może by tak jeszcze dzisiaj zjeść coś słodkiego i zacząć od jutra?" ale doszłam do wniosku, że mówiłabym tak sobie codziennie i nie dam się tak łatwo :). Jeszcze kilka razy w ciągu dnia miałam taką ochotę na coś nie zdrowego, ale za każdym razem powtarzałam sobie, że nie zawiodę się ani was. Przecież po to założyłam tego bloga, żeby mnie motywował.
Mam jeszcze jedną motywację. Chce wziąć udział w Biegnij Warszawo, a jak jem niezdrowe rzeczy to wgl nie mam ochoty na żaden wysiłek fizyczny i kończy się tak, że jem i siedze na dupie. Not any more. Teraz chce trenować i jedzenie mi nie przeszkodzi.

Dzisiejszy bilans:
-mały jogurt z 2,5 łyżeczki płatków żytnich
-sałata z ogórkiem, papryką i jakimś sosem typu vinegrette
-puszka zielonego groszku
-zielona herbata

Ćwiczenia:
-40 min. rolek
- 7 km biegu
-mój zestaw ćwiczeń ( 10 przysiadów, 10 pompek, 20 spięć, 20 przerzutów nóg za głowę,30 nożyc poziomych i 20 pionowych, po 25 wymachów i skłonów, rozciąganie)

Jestem zadowolona :D mam nadzieję, że jutro też pójdzie tak dobrze :)) trzymajcie sie ;**

sobota, 14 września 2013

Czas w końcu przestać z mówieniem : Od jutra!

Cześć! :D 

Jestem Fitty i dąże do bycia fit. Chce być bardzo szczupła, ale jednocześnie wysportowana, z kaloryferkiem na brzuchu i nogami o kształcie innym niż patyki. ;P
Czytam wasze blogi od dawna i mam nadzieje, że przyjmiecie mnie do swojego grona mimo, że nieco się od was różnię.  Nie jestem motylkiem... Kiedyś byłam i z tego okresu praktycznie nic nie pamiętam. Tylko kłótnie z mamą i wyizolowanie od znajomych, bo byłam zbyt zajęta obsesyjnym liczeniem kalorii. Na szczęście to już za mną. Nie będę również liczyła kalorii, to uzależnia. Ale nie zamierzam was krytykować, ani próbować przekonać do tego samego. Szanuje to co robicie :))

Moje zasady:

  • Nie jem słodyczy i fast-food'ów
  •  Odżywiam się zdrowo (regularne posiłki, ciemne pieczywo, makarony itp.)
  • Ćwiczę codziennie
  • Nie poddaje się
  • Nie jem po 19:30
  • Piję tylko wodę, zieloną herbatę i czasami kawę
Niby nie dużo, ale jestem przekonana, że się uda. Musi.
Nie wiem ile teraz ważę, i nie chce wiedzieć. Wolę się nie załamywać ;p. Wiem tylko, że spodnie, które do tej pory nosiłam i czasami bywały nawet odrobine za luźne, nagle robią się węższe. Wszystkie pary mam w rozmiarze 32 więc jeżeli przytyję jeszcze trochę będę musiała kupić większe... porażka. Dlatego koniec z obżarstwem. 

Zaczynam jutro. 

Nie chce się tak bardzo rozpisywać w pierwszym poście, więc to by było na tyle. 
Mam nadzieję, że będziemy się nawzajem wspierać :)) Trzymajcie się ;**